wczoraj miało miejsce kolejne (moje drugie) spotkanie u Meps - mojej guru filcowania o czym tubalnie donoszę wszem i wobec :-)
nawet nie macie pojęcia jak wspaniałe są te twórcze dni w towarzystwie pasjonatek dzielących się swoją wiedzą/ pomysłami/ wynalazkami - dziękuję Marylko za "dziurkacza"
te SPOTKANIA to istny zjazd czarownych Bab przez bardzo wielkie B
jeśli myślicie, że filcowania nauczycie się przez godzinę/ może dwie to spotka Was wielkie rozczarowanie - ledwie liźniecie z kubełka możliwości jakie niesie za sobą zabawa z wełną
tak na marginesie okazało się , że ta którą kupiłam nadaje się do "..." - dobrze, że można liczyć na Martowe zapasy
a więc w wielkim skrócie: filcowałyśmy elfikowe paputki (zaczęłyśmy przed trzynastą a wychodząc po 21-szej moje paputki były gotowe w zaledwie 70%) , kolejną godzinę nad nimi spędziłam już w domku i jak tylko podeschną i zostaną "obrobione" trafią i tu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
paputki zrobione u Meps

Myślę, że czas najwyższy żeby zacząć pisać o wełnie i jej jakości.Ceny są porażające i jakość też. Pokazuj paputki :)
OdpowiedzUsuńMarta
Ładnie to wszystko napisałaś;-))))
OdpowiedzUsuń